piątek, 5 września 2008

Zapamiętane w ciele - Shauna Baldwin Sighn

Wraz z manią na indyjskie kino (tzw. Bollywood), która rozpoczęła się w Polsce dobre kilka lat temu – i chyba można pokusić się o stwierdzenie, że szczyt popularności ma właściwie za sobą – do naszego kraju przywędrowały książki o tematyce dalekowschodniej. Przykładem tego typu literatury jest powieść autorstwa Shauny Singh Baldwin „Zapamiętane w ciele”.

Zaczyna się niemalże tradycyjnie. Od narodzin, czyli początku właściwie każdej ludzkiej historii. Jednakże już na wstępie napotykamy pewnego rodzaju niespodziankę. A mianowicie, dziecko wcale nie przeżywa przyjścia na świat po raz pierwszy. Zgodnie z hinduskimi (a może powinienem je określić mianem indyjskich) wierzeniami dusza nowo narodzonej istoty dobrze pamięta swoje poprzednie wcielenie i wielce ubolewa nad faktem, że bogowie postanowili zdegradować je w randze bytów. Nastąpiło cofnięcie w procesie samodoskonalenia. Urodziła się dziewczynka.

Tytuł i wspomniany wstęp sugerują, że całość będzie opowieścią wyłącznie biograficzną, jednakże nic bardziej mylnego. „Zapamiętane w ciele” jest bowiem doskonałym warsztatowo (co zasługa zapewne nie tylko autorki, ale także tłumacza – Michała Juszkiewicza) historycznym portretem dziejów Indii po roku 1937, ze szczególnym uwzględnieniem powstania państwa Pakistan i konsekwencji tej niekoniecznie rozsądnej politycznie decyzji.

Ponadto – co również zawdzięczamy świetnemu przygotowaniu teoretycznemu pani Baldwin – powieść wnika wewnątrz kultury sikhijskiej (tej nie zawsze dostrzeganej i wręcz przyćmiewanej przez hinduską), badając ją przede wszystkim od strony tzw. „genderu” (nasz rodzimy, europejski termin niekoniecznie idealnie oddaje problematykę, ale dość dobrze ją określa). Zobaczymy w książce problemy kobiet (szczególnie w porównaniu do mężczyzn) oraz, co niektórych może zaciekawić, przyjrzymy się człowiekowi wrastającemu w kulturę, który dopiero po bezrefleksyjnym dzieciństwie zdaje sobie sprawę z tego, że nie zawsze da się być sobą.

O tym właśnie przekona się główna bohaterka powieści – szesnastoletnia Rup, której ojciec jest zmuszony z powodu kłopotów finansowych wydać córkę za mąż za ponad dwa razy starszego od niej Sardadźiego. Jakby tego było mało, dziewczyna będzie jego drugą żoną, ponieważ pierwsza – Satja – nie spełniła najważniejszego zadania sikhijskiej kobiety – nie potrafiła urodzić swojemu małżonkowi ani jednego dziecka. Dla Rup ma się odtąd rozpocząć życie pełne rozczarowań i strachu. Satja nie ma zamiaru tak łatwo oddać wszystkich należnych jej przywilejów młodszej od siebie o ponad dwadzieścia lat nastolatce. Za żadną cenę.

Niestety zwady pomiędzy małżonkami i nie do końca przemyślany trójkąt nie są jedynymi problemami rodziny Sardadźiego. W kraju wrze. Konflikty między hindusami, sikhami, a muzułmanami przy jednoczesnej jurysdykcji Anglików przybierają makabryczne rozmiary. Nawet mądrości Mahatmy Gandhiego przestają powoli przemawiać ludziom do rozumu. Można powiedzieć, że Indie znajdują się o krok od wojny. Wojny właściwie religijnej, w której najbardziej ucierpią sikhowie, ponieważ – jak zwykle zresztą – nikt ich tak naprawdę nie dostrzega.

Historię młodej Rup można czytać na kilka sposobów. Dla jednych będzie to tylko i wyłącznie powieść obyczajowa, swoiste indyjskie love story na miarę „Przeminęło z wiatrem”. Drudzy dostrzegą, być może, więcej i podobnie do mnie wyniosą z lektury chociaż minimum wiedzy kulturoznawczej i historycznej. Co prawda autorka dawkuje to drugie miejscami dość drastycznie, ale warsztat pisarski i niebanalna fabuła czynią z „Zapamiętane w ciele” książkę, do której na pewno warto zajrzeć.

Dla zainteresowanych Indiami jest to natomiast pozycja obowiązkowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz