Wojna zostawia trwały
ślad w psychice człowieka. I to nie tylko osoby biorącej w niej
udział, ale także jej bliskich. Jednakże to szczególnie żołnierze
narażeni są na niemalże całkowitą utratę własnego
człowieczeństwa. Doświadczenia wojenne budzą w ludziach bestię,
z której istnienia zdajemy sobie sprawę dopiero w chwili
śmiertelnego zagrożenia. W sytuacjach beznadziejnych, zupełnie bez
wyjścia, tylko zwierzęcość może uratować przed utratą zmysłów.
Szczególnie gdy trafi się misja w pobliżu lub – co najgorsze –
na ziemi niczyjej.
Dziwaczne to miejsce.
Przestrzeń bez reguł i zasad, otoczona bezprawiem bitwy, naznaczona
zasiekami, minami, lejami po bombach i trupami tych, którzy ośmieli
się wtargnąć w odwiecznie nieruchomy krajobraz. W ziemię niczyją
wsiąka zarówno krew poległych, jak i historie ich dotychczasowych
zmagań na polu bitwy. Jak dobrze, że ktoś postanowił je
przywołać, nawet jeśli zrobił to częściowo pod postacią
fikcji.
Książce Anny
Brzezińskiej i Grzegorza Wiśniewskiego należał się ten nieco
patetyczny wstęp. Przede wszystkim po to, by postawić wyraźną
granicę między pierwszym tomem serii „Wielka Wojna” – „Za
króla, ojczyznę i garść złota” – a drugim, czyli najnowszym
– „Na ziemi niczyjej”. Tym razem, w przeciwieństwie do
poprzedniej historii, czytelnik nie zapozna się z ironicznie i
kpiarsko zarysowanymi przygodami nieposłusznych drużyn. Kolejna
część trylogii przynosi posępny, ciężki emocjonalnie i
naznaczony przeraźliwym realizmem (zwłaszcza w przedstawianiu ludzi
w sytuacjach zagrożenia) klimat.
W
skład tomu wchodzą trzy historie.
„Chwała
ogrodów” – pisana przez autorów wspólnie – w której ziemia
niczyja przybiera obraz rodem z koszmarnego snu połączonego z
piekłem w ujęciu dantejskim. Pośród chaosu walk podstarzały
korespondent wojenny Rylan próbuje odnaleźć swojego jedynego syna.
Oboje z żoną starają się pogodzić ze stratą kolejnego dziecka,
jednakże bezpański pas bitewnej ziemi pozostaje niewzruszony na
rozpaczliwe nawoływania rodziców...
Kolejny
tekst – „Śpiew nad otchłanią” Grzegorza Wiśniewskiego –
opowiada historię Johanna, weterana wojny pozycyjnej, który po
pobycie na oddziale zamkniętym próbuje powrócić do stanu sprzed
wojny. Kiedy, podobnie jak inni, cieszył się życiem i nie znał
okropności bitew. Niestety, nie wszystko układa się po jego myśli
i dlatego nawet pośród oceanu usłyszy głos, który zawiódł
innych prosto w ramiona otchłani.
I
wreszcie tekst będący tytułem zbioru – „Ziemia niczyja” –
jego akcja rozgrywa się w trakcie bitwy pod Passchendaele, zwanej
także trzecią bitwą pod Ypres. Uwikłane w wojnę, starające się
pozostać neutralnymi wobec konfliktu beginki strzegą pewnej
tajemnicy. Za pomocą krosien tkają gobeliny, które mają pomóc w
podtrzymaniu spokoju wokół zgromadzenia. Jednakże jak można mówić
o spokoju, gdy wokoło trwają walki? Okazuje się, że wojna nie
jest jedynym, czego należy się obawiać.
Przyznam szczerze, że
właśnie taki rodzaj fantastyki niezwykle mi odpowiada. Podczas
lektury odniosłem wrażenie, jakby cechy istotnie łączące
zawartość tomu ze wspomnianym gatunkiem były jedynie pretekstem
(zwłaszcza że każdy tekst opatrzono przypisem końcowym w postaci
faktów, które zainspirowały autorów) do snucia rozważań na
temat wpływu wojny na człowieka. Mógłbym nawet pokusić się o
wielkie „C” w powyższym zdaniu, ponieważ nie można odmówić
autorom umiejętności portretowania sylwetek naprawdę różnorodnych.
Od rodziców ciężko przeżywających stratę dzieci, przez
doskonale dających sobie radę na polach walki, twardych wojaków,
aż do tych nielicznych, których bitewne przygody zakończyły się
w szpitalu psychiatrycznym. Innymi słowy –mnogość ludzkich
istnień połączonych jedną skazą. Wielką Wojną.
Przeczytałem z zapartym
tchem i bezczelnie krzyknę: Więcej!
Ale cóż... Trzecia
część dopiero w przygotowaniu. Pozostaje tylko uzbroić się w
cierpliwość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz