„Niema kobieta powiła
syna, choć była dziewicą. Chłopiec wyrósł na niezwykłego
człowieka. Mówił, że najważniejsza w życiu człowieka jest
miłość. Nie wszyscy mu uwierzyli, ale znalazło się wielu, którzy
wiarę dali.
Oczywiście w końcu
doszło do zdrady, on zaś zginął w cierpieniu i bólu. Połamano
mu kości na kole.
I to koło właśnie,
stało się symbolem nowej, niezwykłej religii.”
„Głos Boga” –
książka Jacka Soboty to inspirowana Biblią, wielowątkowa,
trzymająca w napięciu i utrzymywana w klimacie filozoficznej
powiastki powieść.
Autor z niezwykłym
smakiem i starannością maluje obraz świata zdominowanego przez
cierpienie i smutek, świata, który bezskutecznie czeka, aż
milczący od lat Bóg przemówi, jak czynił to dawnymi czasy.
Podupadają obyczaje, rodzą się herezje, pojawiają się opinie, że
Stwórca pozostaje niemy, a czekanie jest jedynie stratą życia.
Jednakże w morzu
rosnącego zwątpienia nadzieję przywraca wieść, że oto gdzieś
na terenach, zdawałoby się zapomnianych nawet przez samego diabła,
urodziło się niezwykłe dziecko. Ponoć mając zaledwie parę lat
dyskutowało z mędrcami, zmieniając całkowicie ich pogląd na
świat. Podobno przemawia w malandryjskim – języku początków
świata, mowie Boga.
Zwą go Rewne –
Gaduła.
Mniej więcej w tym
samym czasie przychodzi na świat inny, równie niezwykły chłopiec.
Z matki prostytutki i ojca niewiadomego pochodzenia. Enrew, bo tak
dano mu na imię, dobrze zna swój los. Jest przeciwieństwem Gaduły
– jego przyszłym uczniem i zdrajcą. Obydwaj rozpoczynają swoją
drogę przez życie, a świat może jedynie czekać na dawno obiecane
Słowa. Na Głos Boga.
Książka Jacka Soboty jest dziełem.
Nie znajduję innego słowa i będę się przy nim upierać. To
doskonała fantastyka utrzymująca w średniowiecznym, zdecydowanie
mrocznym klimacie z masą fascynujących postaci. Wszystkie wydają
się żywe, pełne emocji, a przy odrobinie wyobraźni (i dzięki
znajomym, zwłaszcza religijnym motywom) czytelnik może poczuć się
częścią tej nieco zniekształconej historii Zbawienia.
Otóż to – czy na
pewno Zbawienia? Przecież nikt z nas naprawdę nie zna końca
historii Gaduły.
A może jednak?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz