Książka „Mężczyzna
od podstaw” Nory Vincent od początku budziła kontrowersje.
Zarówno ze strony mężczyzn i kobiet, ale (co ciekawe) również
osób transgenderowych. Sam nie wiem dlaczego – ja przy lekturze
bawiłem się świetnie.
Może na początek parę słów
odnośnie faktycznego tematu książki. Chociaż zamysłem było
przekonać się, czy życie mężczyzn jest tak łatwe, jak się
uważa, całość przerodziła się w antropologiczną podróż nie
tyle w zwyczaje płci męskiej, co ludzkości ogółem. Autorka
poznała różne środowiska, w których obracają się mężczyźni
(od zadymionej kręgielni do klasztoru przez grupę wsparcia
włącznie), poznała istotę męskiej przyjaźni i... Otóż
właśnie, i? I przekonała się, że to nie stereotypy nas
ograniczają, ale sami ograniczamy się ze względu na istnienie
pewnych norm ludzkich zachowań.
Norah Vincent jako „kobieta w
męskiej skórze” przybliża różne typy mężczyzn: cierpiących
w milczeniu prostych facetów z problemami rodzinnymi, zakonników
tłamszących własną seksualność, a także „demonów” seksu,
których jedynym celem życiowym jest seks z wybraną panienką. Z
każdym z nich spędza odpowiednią ilość czasu, żeby odkryć, że
chociaż potrafi dostosowywać się do ich towarzystwa – nie czuję
się komfortowo.
O czym tak naprawdę opowiada
„Mężczyzna od podstaw”? Jest to próba głębszego zrozumienia
tych części kultury uznawanych za typowo „męskie”. Norah w
roli Neda przygląda się uściskom dłoni, spojrzeniom i różnym
innym gestom, które wydają się błahe, a naprawdę tworzą cały
rytuał zachowań. To także głęboka analiza kultury Zachodu –
próba odpowiedzi na pytanie, czy faktycznie kobiety i mężczyźni
pochodzą z dwóch odrębnych światów, czy być może niewielkie
różnice uwydatniły nagromadzone latami stereotypy.
Zadeklarowana feministka, odnosząca
się do mężczyzn z dystansem i wyższością, odkrywa, co znaczy
być nim w dzisiejszym świecie. To bezustanna walka z
upokorzeniami i własnymi potrzebami psychicznymi – częściowo
ograniczanymi przez wzorce zachowań i chęcią dostosowania się do
nich. Oczywiście nie każdy mężczyzna pasuje do powyższego
schematu, jednakże eksperyment nie tylko wykazał, jak bardzo
kultura i kobiety mylą się w ocenie ogółu płci, pokazał
również, że mężczyźni sami nie potrafią dobrze ocenić siebie.
Książka stanowi dość swobodną
opowieść. Problemy przedstawionych bohaterów przeplatają się z
nierzadko ironicznymi komentarzami autorki, co sprawia, że
„Mężczyzny od podstaw” się nie czyta – jest się obecnym
przy badaniach.
Dobra, być może nie zawsze
rzetelna, a na pewno nie obiektywna, ale godna polecenia każdemu
pozycja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz