środa, 24 lutego 2010

Zabójstwa Proroków - Mehmet Murat Somer

Stambulski trans-światek, pełen nocnych klubów, seksualnych rozkoszy, tajemniczo niejednoznacznych postaci oraz wstrząsających zbrodni powraca w kolejnej książce Mehmeta Murata Somera – „Zabójstwa Proroków”.

Znany ze swego uwielbienia dla tematyki około mniejszościowej turecki pisarz serwuje czytelnikom trzymającą w napięciu historię, pełną wydarzeń obfitujących we wrażenia niemal wszelkiego rejestru – od mrożącej krew w żyłach serii fanatycznych zabójstw poprzez taneczno-erotyczne wieczory w podejrzanych klubach, aż do zaskakująco makabrycznego finału.

Znany z pierwszej części bohater (nocą przeistaczający się w bohaterkę) – utalentowany informatyk, właściciel jednego z lepiej prosperujących tzw. „branżowych” klubów w Stambule, a także, gdy starcza na to czasu (a, o dziwo, starcza go niekiedy aż za dużo), samozwańczy detektyw – zmierzy się z kolejną plagą morderstw. Tym razem jednak sprawa nie dotyczy ani pieniędzy, ani usunięcia podejrzanych osób z kręgu sławnej, pozornie moralnie czystej osobistości.

Na scenę wkracza religijny fanatyzm połączony z chęcią „oczyszczenia kraju z plugastwa”, co sprawia, że morderca staje się jeszcze trudniejszy do wytropienia, zwłaszcza gdy przedstawiciele władzy nie są skłonni do współpracy. Dlatego właśnie sytuacja zmusza do sprzymierzenia się z nieobliczalnym, choć informatycznie przydatnym, bywalcem mniejszościowych czatów, którego jedynym hobby wydaje się być pomstowanie na grzeszników, szczególnie tych trudniących się sodomią, niesłusznie zresztą zwaną w ten sposób.

Podczas gdy „siostry” padają ofiarą zabójstw według specyficznego koranicznego klucza – każda, której prawne imię należy do jednego z proroków, musi zginąć – samozwańczy detektyw i jego wyjątkowo natrętny pomocnik rozpoczynają rozpaczliwe próby rozwiązania zagadki tożsamości mordercy. Rozpoczyna się wyścig z czasem i – jak to dość często w powieściach kryminalnych bywa – stawką w tej niebezpiecznej grze staje się ludzkie życie.

Jak przystało na bestseller, kolejna część serii „Hop-Cziki-Yaya” ma w sobie wszystko, czego spragniony rozrywki czytelnik potrzebuje. Na kartach tej powieści znajdziemy zapierającą dech w piersiach, wręcz filmową, akcję z mnóstwem sensacyjnych zwrotów, ironię i dowcip na mistrzowskich poziomie oraz, co widoczne było już w pierwszej części, interesujące i absolutnie niestygmatyzujące spojrzenie na inność, nie tylko zresztą płciową.


Książki Mehmeta Murata Somera to po prostu fantastyczna lektura. Dla każdego, dlatego trudno nie zgodzić się ze słowami Perihana Magdena z czasopisma „Radikal” widniejącymi na czwartej stronie okładki: „Byłoby wspaniale, gdyby pewnego dnia jakiś turecki Almodovar sfilmował wszystkie te powieści”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz